|

Archiwum
2012 luty 2011 październik lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2010 grudzień czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień
Linki
bo fajne wylęgarnia deviantart nytimes zwierciadło
bo ważne steiger lepszyświat
bo ich lubię 37 ellique iwa cloudy halsz-ka dharma gothar cashew
It's probably me
. . .
Layout
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie. |

2012-02-18 22:32:43
wszystko jest inne. wszystko.
albo wszystko jest wciąż takie samo
tylko ja nagle patrzę inaczej
Czuję się kobietą jak nigdy dotąd. Czuję się bardziej wartościowa. bardziej sensowna. bardziej potrzebna.
Dzień przed porodem, już w szpitalu, trzęsłam się z nerwów. byłam jeszcze zagubioną dziewczynką.
(o 22 pobiegłam do dyżurnej pani doktor, mówiąc że jestem pewna że nie urodzę, że M mi gdzieś utknie- bo ja nawet szpagatu nigdy poprzecznego nie umiałam zrobić choć byłam rozciagnięta(!) i chyba jestem źle zbudowana i coś nie tak mam z miednicą i czy mogę prosić o konsultację z ortopedą bo ja jestem pewna, że cos jest nie tak ..heeehhh i chyba nawet mowiłam to na wdechu, płacząc oczywiście.....ale pani doktor wysłuchała. nie zdradziła swoją mimiką żadnej emocji."proszę się nie martwić na zapas.i proszę się wyspać")
nie wyspałam się wtedy i nie wyspałam się do dzisiaj.
i urodziłam JĄ. bez problemu.
i jest to bez wątpienia najbardziej cudowna i nieprawdopodobna rzecz w moim życiu.
przełom nie tylko życiowy, ale i w myśleniu o sobie, o marzeniach, pragnieniach, MATCE Naturze..., o ludziach na mojej drodze.
(spędziłam LATA wyjąc przed lustrem myśląc, że w ogóle nie jestem zbudowana jak kobieta, że jestem jakimś o"dpadkiem genetycznym";), że mam pewnie sfiksowane hormony, że nigdy nie urodzę dziecka, że MM mnie zostawi, że jestem nikomu niepotrzebna ...orrretty)
a wystarczył nawet nie dzień, ale moment, aby UWIERZYĆ w ŻYCIE. w to że jest normalne, dobre- a nie złośliwe, okrutne.
a nie w swoje strachy, histerie, fanaberie, przewidywania, pewności, niepewności, naiwności.....
i uwierzyć w Nią.
uwielbiam w M wszystko.
to że patrzy, że się ślini, że oddycha, że marszczy czoło i uśmiecha się gdy śpiewam
i że śpi do 9, i mówi rano "aguuu" , i pachnie "dzidziusiem" i macha nóżkami gdy mnie widzi
i macha nóżkami I rączkami gdy widzi pluszową stonogę
i że ma takie cudne oczy
i nóżki
i rączki
i wszystko
...........
jestem mamą
.
skomentuj(2)

2011-10-21 18:58:03
"zrobić ci coś do picia?"
"herbatę z miodem i cytryną?"
"to może pójdziemy na kolację?"
"masz ochotę gdzieś wyjść?"
"powiesz mi co się stało?"
a ja nawet nie mogę na niego patrzeć.
choć przyznaję że pomogłoby gdyby mnie pocałował po prostu
bez podpowiadania
ok, mam wielki brzuch. ale tym bardziej jestem kobietą.
a nie matkąboską, maskotką, ciotkąklotką
on nie całuje
ja nie rozmawiam
wcale się nie dziwię, że Małgosia jeszcze czeka.
aż się odnajdziemy.
skomentuj(1)

2011-07-16 12:00:02
pół kilo rozbrykanej BB w brzuchu
śniadania o jedenastej
marquez wieczorami
strachy na lachy
pożegnania na wieki
powitania na świecie
nie śpię
ne myślę
kocham
i tyle
skomentuj(1)

2011-05-02 21:01:34
śpię.
zasnęłam na te 2 miesiące i czekałam aż ten sen się skończy, nieufna.
był szpital, dramaty. ale jednak my wciąż tu razem trwamy-ja i mój mały ludek w brzuchu.
dnie mijają zupełnie niepostrzeżenie. za każdy dziękuję i każdego się boję.
śpię i zupełnie nie mogę uwierzyć, że to moje życie jest takie..dobre. fajne. normalne. ułożone. bezpieczne.
chodzę w głowie na paluszkach, żeby się nie zbudzić w innym świecie.
ale codziennie jest to samo.
dobre życie.
coś nieprawdopodobnego.
a zarazem tak zwyczajnego.
strach się jednak czai. i trochę odgranicza od doświadczania tego co mnie otacza.
zabiera energię.
dlatego wciąż każdy dzień jest bardziej senny niż realny.
zamierzam rozprawić się z moimi strachami, zbudować w głowie bezpieczny świat dla mojego dziecka.
i bardziej żyć niż poddawać się życiu, jakkolwiek dobre by nie było.
skomentuj(1)

2011-04-10 22:47:21
pomalutku pomalutku
wszystko niech się dzieje spokojnie powoli w swoim tempie
do przodu
...Boże drogi tak trudno mi uwierzyć, że ŻYCIE jest fajne. jest dobre.DOBRE.
bo wszystkie nasze problemy najczęściej wynikają albo z przeszłości, albo są wyrazem zamartwiania się o przyszłość
a tu i teraz naprawdę można. w sobie w sercu w środku swojego wszechświata. można uwierzyć w to co dobre.i byc szczęśliwym takim.
ACZKOLWIEK, trochę mnie moje serce oszukało.
na szczęście.
ale nie oszukało mnie życie. nie oszukał mnie Bóg.
dzidziuś ma się wspaniale. jest oczywiście najpiękniejszy na świecie;)
jak go widziałam pierwszy raz to był 3mm krewetką której biło serduszko
a teraz jest dzidziusiem. ma rączki. i główkę. i 2 cm:) chyba jeszcze nie ma nóżek.ale może mu w nocy urosną;)
leci nam 3 miesiąc. niech mu dobry świat błogosławi.
i niech się pomału dzieje to co dobre, nie dajcie sobie wkręcić, ze życie jest złe okrutne i niesprawidliwe.
wcale nie.
wrazie wątpliwości polecam pogadać z moniką kuszyńską.
zobaczyć jej twarz gdy śpiewa.
uwielbiam ją.
skomentuj(2)

2011-03-18 14:23:06
jak oszukać swoje ciało, swoją intuicję, swoje przeczucie...
żeby nagle uwierzyć, że kulce się uda.
ciało zapomniało,że jest w ciąży. lekarz mówi, żeby...ehhh
no leżeć i czekać.
pęka mi z bólu brzuch i serce.
patrzę w sufit od dwóch dni. nie myślę, nie czuję.
pomieszanie spokoju z paniką.
krzyżówka. tabletka. poduszka.
kuchnia. toaleta. łóżko.
nie mam na nic wpływu...tylko na s w o j e m y ś l i
powinnam myśleć niby pozytywnie.
ale jak myśleć pozytywnie kiedy ja wiem. no wiem po prostu.
skomentuj(1)

2011-03-14 13:26:25
wykiełkowało.
no mimo wszystko
mimo tych przeciwności 150ciu, wykiełkowało. niesamowita ta wiosna.
nie wiadomo czy urośnie.ale siedzi już w brzuchu. podlewam je miłością.
wystawiam na wiosnenne promienne myśli.
rzeżucha tak wspaniale sobie u mnie radzi w kuchni, to może i to małe podrośnie...
o ile te leukocyty mu pozwolą.
oh jeej.
oczywiście, że się niepokoję okropnie, ale chyba staram się-co by nie było, przyjąć "dzisiaj".
bo jutro się samo o siebie zatroszczy.
heh
no i dostałam poważne zadanie aby pobyć z naturą. (lubię ludzi którzy mi dają takie zadania... )bo ja w ogóle jestem ostatnio zafascynowaną naturą.
kontempluję te tulipany, co je we wrześniu zakopywałam 10 cm pod ziemią a one teraz..proszę bardzo-się wygrzebały. no co to je pcha...niesamowite...
jedziemy nad morze wkrótce, odpoczywamy, cieszymy się, boimy się, kochamy się.
in time of daffodils (who know
the goal of living is to grow)
forgetting why,remember how
in time of lilacs who proclaim
the aim of waking is to dream,
remember so(forgetting seem)
(...)
in time of all sweet things beyond
whatever mind may comprehend,
remember seek(forgetting find)
(...)
e.e.cummings
skomentuj(2)
|