|

Archiwum
2010 styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień
Linki
bo fajne wylęgarnia deviantart nytimes zwierciadło
bo ważne steiger lepszyświat
bo ich lubię 37 ellique iwa cloudy halsz-ka dharma gothar cashew
It's probably me
. . .
Layout
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie. |

2010-01-18 11:56:30
otóż wszystkim wokół się NIE CHCE. czy to polskość właśnie, czy to styczeń czy recesja ekonomiczna. nie wiem. Panie w sklepach z pretensjonalnym "słucham" i zmęczeniem na twarzy, cała moja ekipa w pracy z codziennym "jak mi się nie chce" i "że to i tamto i w ogóle wszystko jest nietak", mój mąż własny, który "ma już dosyć tej roboty" i na studiach wszyscy "że przecież z takim promotorem to w życiu nie napiszemy tej magisterki". dzwonię do G żebyśmy kupiły w prezencie urodzinowym dla Bebe tę książkę i świeczki tamte... "ale nie no, nie wiem czy się ucieszy, damy pieniądze, kupi sobie co chce, ja nie będe nigdzie chodzić, ona jest wybredna, nie spodoba jej się" etc.etc. niec nikomu się NIE CHCE.
masakra. dramat.
może to szczególnie zauważam teraz gdy mi nagle coś się znowu zachciało. zmienić życie. tak po prostu;) za miesiąc będziemy już mieszkać na naszej wsi i jestem an etapie wybieranie firanek, więc w ogóle myślami jestem o te 30 dni w przodzie, raczej niż tu i teraz. no i ogólnie jestem w przodzie bo czeka Upiór w Wawie, kolejne kursy SNE, Budapeszt znów, SLOT znowu w lipcu. do tego zamierzam być matką. i to przedsiębiorczą. być moze was kiedyś zaproszę na bruschettę do mojej małej knajpki. tak tak, wszystko się kula. lub inaczej "ziemia toczy, toczy swółj garb uroczy, toczy toczy się los" . mniam.
skomentuj(1)

2010-01-03 00:01:59
popławiłam się w rozkoszy codzienności. tydzień beztroski miękkiej, pachnącej, wesołej.
jeśli się w święta nic by nie narodziło w nas, to co to za święta by były....ja odczuwam w serduchu radość zawsze wtedy, rozbielone, puchowe uczucia. wszystko dobre. choć wiadomo, ze wcale nie-tak naprawdę-przecież. ale daję się porwać ten świeżości. wybawieniu.
mam urokliwą biało-srebrzystą choinkę, świetną nową bluzkę, katar po kuligu i jestem już tak-jakby gotowa na ten nowy-oby piękny. dom. miesiąc. rok.
dobrego!
skomentuj(1)

2009-12-15 22:27:26
niezbyt no... niezbyt. i gdy tak jest to ani nie mówię ani nie piszę.sza i cicho.a w środku jakieś gówienko. coś się rozpełzło, wylało, rozlało. psia kupa. paskudztwo. leżę na dywanie. miażdżę nos.i płaczę. i w zasadzie nawet nie wiem po co mam wstać. PO CO. nie odczuwam sensu.radości, satysfakcji, chwili.
jestem mała brzydka słaba i niedouczona. a żyć po to żeby to zmieniać i mordować się każdego dnia ze sobą. męczące.
przypomina mi się ciągle dzieciństwo. "jesteś śmieciem, gównem śmierdzącym" "wypierdalaj z tego domu" "wszystko rozpierdalasz"
może faktycznie sieję destrukcję emocjonalną, która teraz mnie samą zżera.
żal mi MM.
jestem trudna. niefajna. wycofana. pretensjonalna. niepociągająca. zawsze czułam że zasługuje na więcej
jest najlepszy.a ja. hm.
trochę się boję o siebie. spadam i nie widzę dna. miejsca z którego możnaby się odbić. nie umiem się ogarnąć.
przepraszam.
skomentuj(1)

2009-11-26 22:53:06
zabieganie ciągle i za mało czasu. za mało spojrzeń w oczy, za mało chwil wypełnionych, spełnionych, napęczniałych uczuciami.nie zastanawiam się nad niczym, rutynowo wypełniam obowiązki zawodowe, studenckie, domowe. jeszcze to i to i tamto. i mogę iść do łóżka. nie zdążę włączyć płyty, siegnąć po książkę, pocałować namiętnie mojego zmęczonego męża, nie zdążę bo zasypiam wymęczona. czasem mam chwilę o poranku. z zieloną herbatą i ciszą. i wtedy wiem, że jedyne co jest ważne i co się liczy to miłość. tylko. że ta nasza i w ogóle. i jedyne czego pragnę i najbardziej to dziecko. i czekam i chcę tylko tego, jego, jej. czuję jak dojrzeliśmy, jak to co jest w nas i między nami wydoroślało, wypiękniało, napełniliśmy się miłością po brzegi i teraz gotowi tak bardzo jesteśmy na więcej.
żyję czekaniem. denerwuje mnie internet. mam suchą skórę. i boli mnie okropnie gardło. nie chcę pieniędzy, komórki i internetu. chcę książek, zeszytów i ogrodu.czasuczasuczasuczasu
Ćwiczenie 3
Niestety wszystko musi trwać
Więc staraj się nie przyśpieszać na skrzyżowaniu
Odczekaj czerwone światło
Spływającą zimną wodę
Ładowanie aplikacji
Odrób spokojnie proces ścielenia łóżek
Prania pościeli
Suszenia składania chowania
Parzenia herbaty
Myślenia i dochodzenia do wniosków
Wyprowadzania kolejnych celów
Na dziś na jutro i na pojutrze
Wszystko to musi trwać
Ale tylko trochę
Jeśli przyjdzie nieskończoność
Skończy się to nudne trwanie
Niestety żeby przyszła
Trzeba wytrwać
zabłocki michał
skomentuj(0)

2009-11-04 11:58:31
czuję bardzo, że żyję. wyraźnie tu i teraz. nie obok siebie, czegoś. tu tu tu
pracuję pracuję pracuję. a poza tym.
studiuję przecież. decyzja karkołomna to była. no ale. ledwo wyrabiam. zgłębiam angielskie bezokoliczniki z dopełnieniem i bez, zaimkiem osobowym i przymiotnikiem dzierżawczym w półśnie, około północy i jeszcze mam nadzieję, że zaliczę to kolokwium. poza tym to wybieram fototapety. do kuchni.do przedpokoju. do sypialni. w ogóle wszędzie chcę mieć fototapetę;)
www.artofwall.com.pl polecam. ah.
a jeszcze poza tym to łykam kwas foliowy już. i odwiedzam dzieciaczki małe moich koleżanek. zmęczonych. szczęśliwych.
sama jestem zmęczona i szczęśliwa teraz. a jakie to będzie po zintensyfikowaniu? rety rety.
no i nie jestem już blondynką. to chyba najbardziej wpłynęło najbardziej na moje podejście do życia w ostatnich tygodniach. świeżo mi. orzechowo. energetycznie.
a poza tym to..no przede wszystkim pracuję...i już musze lecieć.
wrócę.
skomentuj(0)

2009-10-07 23:44:36
ogrom pracy i nauki i do tego przeprowadzka i mąż już 2 mce poza domem. a ja mam ciszę wielką w środku, spokój i zmęczone oczy. jestem łagodna jak nigdy. uśmiecham się rano i jem obiady. czekam. padam ze zmęczenia wieczorem. śpię. i sny mam dobre. czuję się wypełniona. przepełniona, zapełniona.
muszę się rozciągnąć od środka, uelastycznić duszę, rozszerzyć umysł.
po 7 latach wróciłam do jogi. wieczorem piję znowu earl grey. i pozwalam sobie praktycznie tylko na smooth jazz. czuję wokół siebie Dobro Abolutne. no czuję, no.
nie umiem mówić, pisać i chyba nawet już myśleć. szukam ciszy. stałam się ciszą. dobrze mi naprawdę.
it takes some silence to make a sound
it takes a thought to make a word
it takes some words to make an action
life is wonderful
skomentuj(0)

2009-09-11 20:24:44
przede wszystkim siedzę. i to o dużo za dużo. i siedzę sama. tzn ze zwierzątkiem.
okazało się, że jestem INFP i od razu mi lepiej, wszystko rozumiem. podziękowania dla Myers-Briggs.
wakacje były trudne, moje wakacje były dla K, która sama nagle została.
potem sprintem- siódme poty w Beskidach, ochłodzenie w zimnym Bałtyku.
pytania główne na dziś -panele czy inwestować w drewno i czy luksfery można zamontowac w kartongipsie.hehh
strasznie długo nie pisałam.rety.
...
a dziś dzień był przepiękny. soczyście jest.
wokół.
skomentuj(2)
|