|

Archiwum
2011 październik lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2010 grudzień czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień
Linki
bo fajne wylęgarnia deviantart nytimes zwierciadło
bo ważne steiger lepszyświat
bo ich lubię 37 ellique iwa cloudy halsz-ka dharma gothar cashew
It's probably me
. . .
Layout
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie. |

2011-10-21 18:58:03
"zrobić ci coś do picia?"
"herbatę z miodem i cytryną?"
"to może pójdziemy na kolację?"
"masz ochotę gdzieś wyjść?"
"powiesz mi co się stało?"
a ja nawet nie mogę na niego patrzeć.
choć przyznaję że pomogłoby gdyby mnie pocałował po prostu
bez podpowiadania
ok, mam wielki brzuch. ale tym bardziej jestem kobietą.
a nie matkąboską, maskotką, ciotkąklotką
on nie całuje
ja nie rozmawiam
wcale się nie dziwię, że Małgosia jeszcze czeka.
aż się odnajdziemy.
skomentuj(1)

2011-07-16 12:00:02
pół kilo rozbrykanej BB w brzuchu
śniadania o jedenastej
marquez wieczorami
strachy na lachy
pożegnania na wieki
powitania na świecie
nie śpię
ne myślę
kocham
i tyle
skomentuj(1)

2011-05-02 21:01:34
śpię.
zasnęłam na te 2 miesiące i czekałam aż ten sen się skończy, nieufna.
był szpital, dramaty. ale jednak my wciąż tu razem trwamy-ja i mój mały ludek w brzuchu.
dnie mijają zupełnie niepostrzeżenie. za każdy dziękuję i każdego się boję.
śpię i zupełnie nie mogę uwierzyć, że to moje życie jest takie..dobre. fajne. normalne. ułożone. bezpieczne.
chodzę w głowie na paluszkach, żeby się nie zbudzić w innym świecie.
ale codziennie jest to samo.
dobre życie.
coś nieprawdopodobnego.
a zarazem tak zwyczajnego.
strach się jednak czai. i trochę odgranicza od doświadczania tego co mnie otacza.
zabiera energię.
dlatego wciąż każdy dzień jest bardziej senny niż realny.
zamierzam rozprawić się z moimi strachami, zbudować w głowie bezpieczny świat dla mojego dziecka.
i bardziej żyć niż poddawać się życiu, jakkolwiek dobre by nie było.
skomentuj(1)

2011-04-10 22:47:21
pomalutku pomalutku
wszystko niech się dzieje spokojnie powoli w swoim tempie
do przodu
...Boże drogi tak trudno mi uwierzyć, że ŻYCIE jest fajne. jest dobre.DOBRE.
bo wszystkie nasze problemy najczęściej wynikają albo z przeszłości, albo są wyrazem zamartwiania się o przyszłość
a tu i teraz naprawdę można. w sobie w sercu w środku swojego wszechświata. można uwierzyć w to co dobre.i byc szczęśliwym takim.
ACZKOLWIEK, trochę mnie moje serce oszukało.
na szczęście.
ale nie oszukało mnie życie. nie oszukał mnie Bóg.
dzidziuś ma się wspaniale. jest oczywiście najpiękniejszy na świecie;)
jak go widziałam pierwszy raz to był 3mm krewetką której biło serduszko
a teraz jest dzidziusiem. ma rączki. i główkę. i 2 cm:) chyba jeszcze nie ma nóżek.ale może mu w nocy urosną;)
leci nam 3 miesiąc. niech mu dobry świat błogosławi.
i niech się pomału dzieje to co dobre, nie dajcie sobie wkręcić, ze życie jest złe okrutne i niesprawidliwe.
wcale nie.
wrazie wątpliwości polecam pogadać z moniką kuszyńską.
zobaczyć jej twarz gdy śpiewa.
uwielbiam ją.
skomentuj(2)

2011-03-18 14:23:06
jak oszukać swoje ciało, swoją intuicję, swoje przeczucie...
żeby nagle uwierzyć, że kulce się uda.
ciało zapomniało,że jest w ciąży. lekarz mówi, żeby...ehhh
no leżeć i czekać.
pęka mi z bólu brzuch i serce.
patrzę w sufit od dwóch dni. nie myślę, nie czuję.
pomieszanie spokoju z paniką.
krzyżówka. tabletka. poduszka.
kuchnia. toaleta. łóżko.
nie mam na nic wpływu...tylko na s w o j e m y ś l i
powinnam myśleć niby pozytywnie.
ale jak myśleć pozytywnie kiedy ja wiem. no wiem po prostu.
skomentuj(1)

2011-03-14 13:26:25
wykiełkowało.
no mimo wszystko
mimo tych przeciwności 150ciu, wykiełkowało. niesamowita ta wiosna.
nie wiadomo czy urośnie.ale siedzi już w brzuchu. podlewam je miłością.
wystawiam na wiosnenne promienne myśli.
rzeżucha tak wspaniale sobie u mnie radzi w kuchni, to może i to małe podrośnie...
o ile te leukocyty mu pozwolą.
oh jeej.
oczywiście, że się niepokoję okropnie, ale chyba staram się-co by nie było, przyjąć "dzisiaj".
bo jutro się samo o siebie zatroszczy.
heh
no i dostałam poważne zadanie aby pobyć z naturą. (lubię ludzi którzy mi dają takie zadania... )bo ja w ogóle jestem ostatnio zafascynowaną naturą.
kontempluję te tulipany, co je we wrześniu zakopywałam 10 cm pod ziemią a one teraz..proszę bardzo-się wygrzebały. no co to je pcha...niesamowite...
jedziemy nad morze wkrótce, odpoczywamy, cieszymy się, boimy się, kochamy się.
in time of daffodils (who know
the goal of living is to grow)
forgetting why,remember how
in time of lilacs who proclaim
the aim of waking is to dream,
remember so(forgetting seem)
(...)
in time of all sweet things beyond
whatever mind may comprehend,
remember seek(forgetting find)
(...)
e.e.cummings
skomentuj(2)

2011-02-16 12:28:34
jest ok
a potem odbieram wyniki .....a tam jakaś jazda.
moje ciało zwariowało!
nigdy nie było mi specjalnie przyjazne pod względem wizualnym, ale teraz widzę jakiś totalny jego antagonizm wobec moich nadwątlonych i tak już mocno, uczuć i emocji.
myśłałam, że w główce mi się poukładało i już będzie dobrze. ale nie, nie. bunt leukocytów i monocytów.bunt progesteronu i testosteronu.u!
latam pomiędzy ginekologiem, endokrynologiem, hematologiem i śmiać mi się nawet chce. no bo o co chodzi.
a potem ktoś mówi, że krew choruje z braku miłości. że krew to miłość. stara prawda psychosomatyki. (stara prawda chrześcijaństwa też nota bene).
i wiem już potem że mu brakuje miłości. memu ciału. i wiem wkrótce o sobie o wiele więcej już niż kilka tygodni temu.
łatwiej wziąć tabletki niż sobie wybaczyć.
ten sam ktos mówi, żeby nie tak biegać za rozwiązaniem. za idealną receptą. że natura sama z siebie dąży do zdrowia. rany same się leczą. choć są blizny. że las, gdy spłonie nawet, odrasta.
że trzeba zaufać. sobie. Naturze.
to co jest nam dane, jest nam zadane
Pawluśkiewicz mi przypomniał
i że nie ma tego złego
może.
pomarudziłam.
skomentuj(1)
|